Wspomnienie zasłużonej Społecznej Straży Rybackiej z Kamiennej Góry – rozmowa z jej twórcą

Wspomnienie zasłużonej Społecznej Straży Rybackiej z Kamiennej Góry – rozmowa z jej twórcą
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Miłośnicy wędkarstwa i ochrony wód z pewnością pamiętają czasy, gdy Społeczna Straż Rybacka Powiatu Kamiennogórskiego działała prężnie i skutecznie. Dziś, po latach od jej rozwiązania, wracamy do tej historii w rozmowie z Mirosławem Kurzeją, założycielem i wieloletnim komendantem tej formacji. To opowieść o pasji, poświęceniu i walce z kłusownictwem, która przyniosła wymierne efekty.

Początki – od zera do jednej z najlepszych straży w Polsce

Jak wspomina Mirosław Kurzeja, przejmując straż po poprzednikach, zastano jednostkę ledwie funkcjonującą. Trzeba było budować wszystko od nowa – począwszy od doboru ludzi, którzy chcieliby działać społecznie, aż po zapewnienie im odpowiedniego wyposażenia. – „Zaczynaliśmy od zera, było ciężko. Wszystkiego musieliśmy się uczyć” – mówi były komendant. Kluczową rolę w tych początkach odegrał jego serdeczny kolega Wiesław Skrzypiec, bez którego – jak podkreśla – końcowy efekt nie byłby możliwy.

Wsparcie samorządów i lokalnych instytucji

Pierwsze fundusze udało się pozyskać od starosty powiatu kamiennogórskiego Mariana Kachniarza, który przekazał środki na radiostacje i umundurowanie. Z pomocą przyszedł także Okręg PZW w Jeleniej Górze, finansując paliwo dla strażników. Z czasem, gdy lokalne media zaczęły opisywać sukcesy straży w walce z kłusownictwem, również samorządy z powiatu – w tym gminy Lubawka, Kamienna Góra, Marciszów oraz miasto Kamienna Góra – przekazały środki na nowoczesny sprzęt: noktowizor, radiostacje, lornetki czy specjalistyczne lampy. Dzięki temu straż była lepiej wyposażona niż Państwowa Straż Rybacka, a jej działania stały się wzorem dla innych formacji w kraju.

BYDReklama

Działania i sukcesy w walce z kłusownictwem

Zakres działań straży był imponujący. Oprócz rutynowych kontroli nad wodami, strażnicy prowadzili prelekcje w szkołach, zabezpieczali zawody wędkarskie, w tym mistrzostwa świata w Wojanowie, uczestniczyli w zarybieniach i akcjach sprzątania brzegów zbiornika Bukówka. Zgłaszali nielegalne zrzuty ścieków i wycinkę drzew, ratowali pstrągi podczas suszy. Do głośnych sukcesów należało ujęcie osób kradnących ryby podczas zarybiania Bukówki – byli to m.in. gospodarz i prezes koła PZW Lubawka, którzy musieli ustąpić ze stanowisk. Straż ujawniła także sprawców połowu sieciami, którzy przez długi czas trzebili ryby w zbiorniku. Dzięki żmudnej pracy i planowaniu udało się ich zatrzymać na gorącym uczynku.

Rodzinna atmosfera i społeczne zaangażowanie

Mirosław Kurzeja podkreśla, że sukces straży opierał się na ludziach, którzy działali z pasji, nie dla zysku. – „To była ciężka praca, bo trzeba było dobrać odpowiednie osoby, którym zależało na czystości i bogactwie naszych wód” – tłumaczy. Strażnicy narażali się na wyzwiska, kontakt z agresywnymi osobami, a później bywali wzywani do sądów jako świadkowie. Mimo to atmosfera w formacji przez lata była rodzinna, a wsparcie żon strażników okazało się nieocenione. W straży działały także panie, które dzielnie chroniły wody powiatu.

Rozpad straży i refleksje po latach

Niestety, po kilkunastu latach funkcjonowania formacja przestała istnieć. Jak wyjaśnia były komendant, przyczyniło się do tego kilka czynników: śmierć jednego z najwierniejszych strażników Wiesława Majerskiego, zmęczenie wieloletnią społeczną pracą oraz wewnętrzne konflikty, które narastały po przyjęciu do straży Pana Piotra. – „Może stałem się mniej czujny” – przyznaje Kurzeja. Ostatecznie w 2016 roku złożył rezygnację, a jego następca nie poradził sobie z pełnieniem społecznej funkcji.

Obecna sytuacja ochrony wód

Dziś, kilka lat po rozwiązaniu straży, Mirosław Kurzeja z żalem zauważa, że ochrona wód w powiecie kamiennogórskim praktycznie nie istnieje. – „Od kilku lat nie spotkałem nikogo kontrolującego, wędkarze też to potwierdzają” – mówi. Widzi rosnącą presję wędkarską na lokalne wody, co wymaga odpowiedniej kontroli ze strony służb.

Rozmowa z Mirosławem Kurzeją to nie tylko wspomnienie minionej epoki, ale i przestroga, że ochrona naszych wód nie może opierać się wyłącznie na społecznym zaangażowaniu garstki pasjonatów. To także hołd dla wszystkich, którzy przez lata poświęcali swój czas i energię, by chronić przyrodę powiatu kamiennogórskiego.

Źródło: Społeczna Straż Rybacka PZW Kamienna Góra

Fot. facebook.com

ASO ENERGY PROReklama
Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →